środa, 10 lutego 2010

Nowy mei tai


Chyba zaczynam powoli odżywać w trakcie tej zimy. Znów zaczęłam szyć. Wprawdzie aura jest niesprzyjająca, jutro znów ma padać śnieg, a po ostatnich przygodach z przedzieraniem się przez zaspy z wózkiem mojego smyka, wiem ze najlepszą opcją transportu na jutro będzie mei tai. Ale nie ten, który dziś Wam pokazuję, to zupełna nowość, którą uszyłam dla malutkiej siostrzenicy koleżanki. Oby się dobrze nosiła:)

3 komentarze:

  1. o kurcze, "kuci" - powiedziala by moja córa;) jest przepiękny i taki wiosenny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Och niestety nie mam takich:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)