Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje książek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje książek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2019

Zimowy ogród Kristin Hannah


Zimowy ogród to historia rodziny, która gromadzi się po latach rozłąki przy łożu  chorego ojca będącego spoiwem tej rodziny. W domu rodzinnym przypominającym rosyjską daczę, pośród pięknych sadów spotykają się dwie córki - prowadząca rodzinny interes Meredith i Nina - fotoreportera podróżująca po najbardziej niebezpiecznych regionach świata.

Książka skupia się na postaciach córek i matki, którą córki znają bardzo słabo, mimo, że je wychowała. Zawsze była gdzieś obok, nieobecna, obojętna, niedostępna, niezaangażowana. Wolą chorego ojca jest, aby matka opowiedziała do końca bajkę, którą pamiętają z dzieciństwa.

Autorka przedstawia relacje pomiędzy kobietami, pokazuje w jaki sposób takie, a nie inne zachowanie rodzica wpływa na życie i wybory dorosłych już córek. To powieść o kosztach poświęcenia dla innych, samotności w rodzinie i próbach wypełnienia jej pogonią za kolejnymi  niebezpieczeństwami. Daje nadzieję, że na zmiany i odbudowę relacji nigdy nie jest za późno.

Zimowy ogród czyta się dobrze, podoba mi się skupienie na relacjach i uczuciach, odkrywanie tajemnicy jak łusek cebuli. Może nie wciągnęła mnie tak bardzo jak inna książka tej autorki - Wielka samotność to jednak myślę, że długo jej nie zapomnę.

sobota, 17 sierpnia 2019

"Gdy ogień gaśnie" Will Hill



"Gdy ogień gasnie" Will Hill - wydawałoby się, że to książka dedykowana do młodzieży, i rzeczywiście młody czytelnik połknie ją w całości i wiele z niej wyniesie, jednak z dobrymi książkami jest tak, że bronią się same i dojrzalszy czytelnik je doceni.

 "Gdy ogień gaśnie" to zapis wspomnień i traumatycznych wydarzeń z życia dziewczyny - Moonbean, która od najmłodszych lat  wychowywała się w komunie o charakterze religijnym, o nazwie Legion. Losy Moonbean poznajemy podczas sesji terapeutycznych, kiedy odkrywa krok po kroku, swoją historię, początkowo z wielkim strachem przed zdradą społeczności, potem coraz bardziej zdając sobie sprawę jak ogromną krzywdę uczyniono jej i innym członkom wspólnoty. Mamy tu pokazane, w jaki sposób początkowo wydawałoby się zdrowa społeczność przekaształca się w coś od czego cierpnie skóra i zaciskaja się zęby, w grupę, gdzie nikt nie jest bezpieczny, a paranoja jest motywem przewodnim działań wspólnoty.

 Jednocześnie mamy młodą bohaterkę, której przemianę wewnętrzną obserwujemy wraz z jej dorastaniem w tak niesprzyjających warunkach. Moonbean jest zbyt inteligentna, niezależna, by okazało się to dla niej bezpieczne w paranoidalnej, zamkniętej, wypatrujacej zewsząd wrogów wspólnocie.

 Dla mnie ta książka, mimo, że dobrze znam te mechanizmy manipulacji, była  wstrząsająca, tym bardziej, że jest zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami. To powieść szczepionka, jedna z tych, które możnaby przerabiać w szkole, jako przeciwdziałanie wspólnotom, w których dochodzi do manipulacji, które są zarządzane autorytatywnie. 

Warto wspomnieć o tym, że na końcu książki znajdują się propozycje tematów do omówienia z osobami, które powieść przeczytały, myślę, że może to być całkiem niezła pomoc dla klubów dyskusyjnych i nauczycieli.

Czytaliście już tę książkę? Jakie macie odczucia? 

czwartek, 8 sierpnia 2019

Pamiętnik księgarza


Po czytanych ostatnio mrocznych kryminałach stwierdziłam, że czas na coś odmiennego, co poprawi humor. "Pamiętnik księgarza" świetnie się sprawił w tej roli. Znalazłam tu pełną zabawnych anegdotek opowieść o życiu księgarza w małym szkockim miasteczku, jego relacjach z klientami księgarni, wśród których znajdują się prawdziwe oryginały. Każda strona opatrzona jest taką relacją.

Znawcy literatury angielskiej znajdą tu smaczne kąski na temat pisarzy i ich dzieł. Mamy też wgląd w środowisko antykwariuszy i księgarzy, ich pracy oraz na temat trudności i zmian jakie zachodzą w związku ze sprzedażą internetową i związanym z tym coraz większym monopolem wielkich firm.

Jeśli spodziewacie się że "Pamietnik księgarza" to powieść, to możecie się zawieść, ponieważ narracja ma tu tę specyficzną pamiętnikarską postać, warto więc na nią się nastawić.

Przyznam, że książka ubawiła mnie do łez, ale wiem, że mogę nie być obiektywna w jej ocenie, ponieważ zdarzało się, że odnajdywałam w niej nieco bardziej przerysowane sytuacje z mojej własnej pracy :).

Fragment z próbką czarnego humoru:
"Kiedy wracałem z kuchni, niosąc herbatę, klient w o wiele za krótkich poliestrowych spodniach i roboczej kurtce o mało nie wtrącił mi jej z ręki i zapytał:"Czy ktoś tu kiedyś umarł? Czy ktokolwiek spadł tu z drabinki i zginął?." "Jeszcze nie. Ale mam nadzieję, że dziś się nam poszczęści" - odparłem."

środa, 10 lipca 2019

Kryminał na lato - "Ulubione rzeczy" Sharon Bolton

Kryminał musi być naprawdę wciągający, by mnie zainteresować. Na "Ulubionych rzeczach" nie zawiodłam się w tym względzie. Zaczęłam wczoraj i już kończę :) Od pierwszych stron autorka nie szczędzi napięcia, które nie ustaje podczas czytania. Akcja toczy się w Londynie i zaczyna się kiedy w ramionach młodej policjantki umiera pierwsza ofiara seryjnego mordercy, jak się później okazuje - naśladowcy Kuby Rozpruwacza. Rozpoczyna się pełna zwrotów akcji gra miedzy policjantką a mordercą, który zna zdecydowanie zbyt dużo szczegółów z jej tragicznej młodości. 

Podoba mi się sposób wykreowania głównych bohaterów, świetne portrety psychologiczne, którym trudno coś zarzucić. Motywy postępowania, przebieg akcji, wszystko jest tutaj uzasadnione i nie mam tej myśli, która przewija się w podczas czytania wielu kryminałów -  dotyczącej naiwności, nieracjonalności, nieprawdopodobieństwa czy głupoty w postępowaniu bohaterów. Akcja wciąż trzyma w napięciu, tak że trudno się oderwać od czytania. I w przeciwieństwie od większości kryminałów niełatwo było mi się domyślić, kto jest mordercą. 

Dobrą wiadomością jest też to, że "Ulubione rzeczy" to dopiero pierwszy tom serii, czuję więc, że czeka mnie lato z kryminałem :)

Ulubione rzeczy Sharon Bolton

czwartek, 1 marca 2018

Dziewczyna bez skóry


Grenlandia, niewielka miejscowość Nuuk, i odkrycie zmumifikowanych zwłok w lodowcu, które początkowo zdają się być pozostałościami po skandynawskich osadnikach sprzed kilkuset lat. Prawdę, która jest jednak zupełnie inna i bardziej współczesna, chce odkryć dziennikarz z Danii, przybyły tu uciekając przed wspomnieniami tragicznego w skutkach wypadku. Tropy wiodą poprzez dawne archiwa, skąpe informacje od świadków, odsłaniając krok po kroku makabryczną zbrodnię sprzed kilkudziesięciu lat.

Odkrycie tajemniczych zwłok wywołuje serie kolejnych zabójstw, przypominających te poprzednie, nie rozwiązane zbrodnie. Kto jest zabójcą? Jaka jest przyczyna tak makabrycznych morderstw? Dlaczego zaczęły się akurat w momencie kiedy do Nuuk powraca po długim pobycie w wiezieniu dziewczyna,  która oskarżono w przeszłości o zbrodnię? Ponury mroczny, pełen surowego piękna klimat Grenlandii, miejsca, gdzie odnotowuje się najwyższy procent samobójstw.

Polecam, czytaliście?

poniedziałek, 8 stycznia 2018

MaddAddam Margaret Atwood - realistyczna wizja przyszłości


Seria "Oryks i Derkacz" Margaret Atwood była dla mnie jednym z najważniejszych  odkryć zeszłego roku. Autorka wykreowała świat niedalekiej przyszłości, w którym jak w soczewce uwypukliły się problemy współczesnego świata. Nowe technologie, ubóstwo, zmiany klimatyczne, wyraźny podział na świat bogatych i biednych, wielkie korporacje i ludzie pracujący w nich wraz rodzinami zamknięci w kompleksach, gdzie jest bezpiecznie, a obok plebsopolie, gdzie panuje bezprawie, ponieważ państwo nie radzi sobie z utrzymaniem porządku i większość funkcji oddaje w ręce korporacji. Ten świat poznajemy poprzez retrospekcje głównego bohatera Jimmiego, jedynego człowieka, który przetrwał bliżej nie określoną apokalipsę. Jak do tego doszło? Niczym kolejne klocki układanki pokazuje nam coraz większe zezwierzęcenie, niepotrzebne okrucieństwo ludzi, posuwające się coraz dalej, poza granice humanizmu, poza granice tego co wydaje się możliwe w nauce, genetyce, przyrodzie i stosunkach międzyludzkich.




Drugi tom serii „MaddAddam” - „Rok potopu” z  różni się od pierwszej części. Widzimy tu świat widziany z drugiej strony barykady, ludzi żyjących w chylących się ku upadkowi plebsopolii, świat w którym nie tylko równowaga ekologiczna jest zachwiana, ale także wszystkie aspekty życia społecznego ulegają rozkładowi. Lata poprzedzające zarazę, w której giną prawie wszyscy ludzie na ziemi, widzimy z retrospekcji dwóch głównych bohaterek – Toby, zamkniętej w budynku spa, członkini Bożych Ogrodników, których przywódca już dawno przewidział nadejście bezwodnego potopu – jak się okazało – zarazy. Poznajemy także młodziutką Ren, która pozostaje w zamknięta w klubie ze striptizem. Jak przetrwać w świecie po takiej katastrofie, czy najbliższym udało się przeżyć, wszak jako członkowie Bożych Ogrodników wiedzieli jak się do niej przygotować. Autorka opisuje rzeczy, które tak naprawdę, jeśli myślenie ludzi nie zmieni się mogą nadejść za kilkanaście lat - postępujące ocieplenie klimatu i jego konsekwencje, kurczenie się zasobów, wymieranie zwierząt, roślin, brak podstawowych produktów żywnościowych w związku z tym, ingerowanie człowieka w coraz bardziej zaawansowaną genetykę i dalszy ciąg zezwierzęcenia. Świat, w którym naprawdę, nie ma już absolutnie żadnego tabu. Ponura, ale naprawdę dobrze napisana powieść, którą czyta się z zapartym tchem. Polecam, zwłaszcza jeśli nie obca jest Wam troska o środowisko i konsekwencje zmian, które wprowadza człowiek w strukturę świata.



Ostatni tom - "MaddAddam" to doskonałe rozwinięcie i domknięcie trylogii. Tak jak w każdej z części serii znajdziemy tu inną historię, tym razem opartą na przeszłości Zeba, od dzieciństwa w pełnym przemocy domu, relacji z kochającym bratem, po lata ukrywania się na końcu świata, po zemstę. Równolegle autorka prowadzi narrację Tobi, wypełnioną opowieściami, które snuje dla Derkaczan, realcjami z dzieckiem Derkaczan Czarnobrodym i wątpliwościami związanymi z uczuciami do mężczyzny kochanego od tak dawna. W tle natomiast mamy krajobraz po końcu świata, związane z tym niebezpieczeństwa i wyzwania. I pobrzmiewające ostrzeżenie, które każe przyjrzeć się temu co sami możemy zrobić, by nie dopuścić do katastrofy, by być świadomym mechanizmów i działań, ktore do niej prowadzą. Dla mnie jest to najważniejsza historia ostatnich lat.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Księga nocnych kobiet

 Jakiś czas temu pisałam, że od czasu do czasu opublikuję post poświęcony mojemu najstarszemu hobby - czytaniu i będę się starała zrecenzować książki, które wzbudziły we mnie emocje, wstrząsnęły, które uważam, że warto je przeczytać. Okazało się jednak, że znacznie więcej takich recenzji umieszczam na Instagramie zamiast tutaj, spieszę więc do naprawienia tej sytuacji :)

Czytanie jest dla mnie jak powietrze, dzień bez czytania jest dla mnie jakiś niepełny, wieczory u nas często wyglądają tak, że najpierw czytamy z synkiem książkę dla niego, a później jest czas na moje czytelnicze podróże.





Jedną z ostatnio czytanych książek była "Księga nocnych kobiet" Marlona Jamesa - historia młodej dziewczyny, Lilit, czarnej niewolnicy wychowującej się na jednej z plantacji trzciny cukrowej na Jamajce na przełomie XVIII i XIX w. 

Powieść pisana jest specyficzną, ale dobrze przetłumaczoną gwarą jamajskich niewolników, mimo to czyta się ją świetnie, dawno w takim tempie nie pochłonęłam książki. Nie znajdziecie tu łzawego romansu czarnej niewolnicy i białego massa, ale realistyczny, wręcz bardzo naturalistyczny obraz jednej z największych zbrodni w historii ludzkości. Czytając opisy warunków życia, pracy, traktowania, hierarchii wśród niewolników i tym podobnych szczegółów widać, że autor wykonał kawał dobrej roboty jeśli chodzi o historyczny reaserch. 

piątek, 20 stycznia 2017

O czytaniu, silnych kobietach i książkach

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię jest czytanie książek. Książki towarzyszą mi od bardzo dawna, choć nie od zawsze... zaczęłam czytać dopiero jako nastolatka, ale wsiąkłam w czytanie bez reszty. Możliwość poznawania niezliczonej ilości żywotów innych ludzi, ich perypetii, poglądów, przeżywania ich emocji... mam wrażenie, że to nigdy mi się nie znudzi. Dlatego właśnie chciałabym się podzielić z Wami tą przyjemnością, od czasu do czasu pisać o książkach, które mnie poruszyły, sprawiły, że zarwałam noc i nie mogłam się od nich oderwać.

Może to dziwne, ale książki, które przynajmniej ostatnio szczególnie mi zapadły w pamięć to powieści o silnych niezależnych kobietach, które mimo  przeciwności radzą sobie (lepiej lub gorzej) w życiu.
Jedną z autorek takich książek jest Aneta Jadowska i jej cykl o Dorze Wilk.

Akcja pierwszej powieści "Złodziej dusz" rozpoczyna się wraz z dochodzeniem w sprawie śmierci staruszki, której ulubionym zajęciem jest dążenie do zbawienia dusz sąsiadów poprzez słuchanie na cały regulator znanego toruńskiego radia o zabarwieniu mocno religijnym :) Nie trzeba dodawać, ze nie przysparza jej to przyjaciół. Morderstwo to musi rozwikłać główna bohaterka - policjantka, wykorzystującą w swoich śledztwach umiejętności, o jakich zwykli śmiertelnicy, a tym bardziej koledzy z pracy, nie powinni jej podejrzewać.

Dora jest wiedźmą, ale nie taką wiedźmą, która siedzi przy kotle i pichci uroki. Wiedźmińska natura Dory to magia płodności, ale znów - nie znajdziecie tu płomiennego romansu - przynajmniej nie w głównym wątku :), zresztą Dora nie ma w planie rodzenie dzieci, związku czy małżeństwa. Odnajdziecie natomiast jej najbliższych przyjaciół - anioła i diabła, mieszkających w równoległym mieście Thorn, w którym nasza bohaterka również będzie prowadziła dochodzenie, bowiem nie tylko w naszym świecie zdarzają się niewyjaśnione morderstwa - dzieje się tak również w Thornie. To właśnie Dorze, z racji tego, że jest policjantką, zostanie powierzona ta sprawa.