Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mei tai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mei tai. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 maja 2011

Różności

Muszę nadrobić trochę zaległości, kilka rzeczy się uzbierało od kiedy ostatnio pisałam na blogu:)
Na początek obrazki, które namalowałam do pokoju synka, w wesołych barwach. Inspirowane modnymi ostatnio motywami. Najpierw sowa.


Następnie słoń:)
I wreszcie to co mali chłopcy lubią najbardziej (a przynajmniej moj mały chłopiec;) - auto.



I jeszcze pojemniki do kuchni, szyte według tego tutorialu.


Mei tai w wojskowych barwach, uszyty na zamówienie. Mam nadzieję, że dobrze się nosi:)





PS Dziękuję za komentarze:)
Z powodu awarii bloggera nie mogę umieszczać komentarzy pod postami:(





niedziela, 8 maja 2011

Poducha patchwork z autem i coś jeszcze



Witam,
Też jesteście ostatnio tak zajęte? Chyba ostatnie święta i długie weekendy mnie rozleniwiły, nie bardzo też miałam czas na hobby. Powstały więc tylko dwie rzeczy, które czekały na zdjęcia bo w zeszłym tygodniu słońce nas nie rozpieszczało. Pierwsza to poszewka na poduchę urodzinową dla smyka aneladgam. Dzięki kochana za pyszną zabawę, Domik tak się wybawił, że niewiele brakowało, a zasnąłby mi w foteliku na rowerze:)

I jeszcze uszyłam mei tai, też z aplikacjami i motywem ptaszka.





niedziela, 10 kwietnia 2011

Mei tai w arabeski





Witam:)
Wiosna przyszła i coraz mniej mam czasu na robótki, coraz więcej czasu przebywamy na dworze. Dlatego też dziś tylko nowy mei tai powstał - znów w brązach i błękicie:)

poniedziałek, 21 marca 2011

W błekiecie i brązach

No i stało się. A tak się cieszyłam, że mi przez ostatnie miesiące dziecię nie chorowało... i jak zaczęło to na całego. Szpital mam w domu - zaczęło się w zeszłym tygodniu, kiedy mąż "zatruł" się czymś, w międzyczasie mnie dopadł alergiczny kaszel. A w sobotę okazało się, że m. niczym się nie zatruł - po prostu dopadł go rota wirus, który teraz przeszedł na małego. Biedne dziecię nie schodzi mi z rąk, jak wówczas gdy nie miał jeszcze roczku:(
Wieczorami udaje mi się wykroić trochę czasu. Większość z rzeczy , które teraz pokazuję zaczęłam już dawno, wreszcie je skończyłam w weekend. Najpierw poduszka na krzesło dla synka. Mamy dość wysoki stół więc jakieś podwyższenie dziecku się przyda jak już zrezygnujemy z fotelika. Oprócz tego nowy mei tai i trochę aplikacji:)

Mój synek ma ciekawy sposób na rozpoczynanie znajomości i witanie się. Jako dwu i pół latek jeszcze zapomina, się zwyczajowo przywitać. Zamiast tego pokazuje cóż takiego ma na koszulce. Ale niestety kilka koszulek ma bez niczego. Zdarza się więc, że chce się pochwalić babci czy cioci krokodylem pieskiem czy innym zwierzątkiem, a tu co? Okazuje się że nic nie ma na koszulce;)
Więc trzeba było temu zaradzić...


Mei tai "Letnia noc"


sobota, 12 marca 2011

Mei tai z aplikacjami






Wciągnęło mnie szycie aplikacji, dziś więc pokazuję tylko mei tai, ale jeszcze kilka innych projektów z aplikacjami czeka w zanadrzu.

środa, 29 grudnia 2010

Trochę różowości;) - mei tai i łapki kuchenne



Mei tai z aplikacją - pierwszy raz robiłam tak skomplikowaną. Hmm, skomplikowaną jak dla mnie;)



No może więcej niż trochę... może nawet zalew różowości? Tak to byłby znacznie lepszy tytuł;)
Wiem, że w sklepach tego koloru jest pod dostatkiem i niektóre mamy małych dziewczynek już nie mogą na ten kolor patrzeć. Ja też należę do tych osób... ale temu materiałowi nie mogłam się oprzeć;) Jeśli uda mi się znaleźć jeszcze kawałki materiału w podobnych kolorach to chyba jeszcze patchwork z niego uszyję.
Łapki kuchenne to prezent dla moich sióstr i mamy, mam nadzieję, że będą dobrze służyć.

czwartek, 9 grudnia 2010

A u mnie tak nie świątecznie... jeszcze - mei tai w zieleni





Mei tai jest dla młodszego dziecka, czeka na nowego właściciela.

Jeszcze się nie zabrałam za ozdoby świąteczne, no nie do końca, bo kilka zrobiłam ale już wyszły... a to małemu do żłobka dałam, by miał czym ubierać choinkę (w końcu się rozchorował i nie zobaczył Mikołaja:( a to koleżankom rozdałam i nie zdążyłam zrobić zdjęć... muszę się poprawić.
Dziś mam więc tylko nowego mei taia i kapcie. Wszystko w zieleni. Kapcie zrobiłam korzystając z instrukcji Zu z Szycie jest piękne, za co bardzo dziękuję:)
Niedawny opad śniegu nieźle nas zaskoczył. Z naszych wyżyn nie widać jak dużo śniegu spadło, więc wybierając się na dwór znieśliśmy wózek, to co ukazało się naszym oczom, przerosło wszelkie oczekiwania. Stwierdziłam, że bez innego środka transportu się nie obejdzie, więc został mei tai albo sanki, którym maluch w zeszłym roku nie chciał jeździć. Ale zaryzykowałam i dotarliśmy na miejsce niestety... z małym wypadkiem. Synek jest tak lekki, że wjeżdżając na zaspę wypadł z sanek. Na szczęście śnieg jest miękki, więc trochę śmiechu było.

czwartek, 25 listopada 2010

Znów szyciowo - mei tai







Ależ ostatnio zimno jest, wyszliśmy dziś z synkiem po raz pierwszy od kilku dni na dwór, do lekarza, zmino mnie ścięlo. A to przecież jeszcze nie jest prawdziwa zima, dopiero się zaczyna, czuję jak przygotowuje nam te pierzyny ze śniegu i tworzy lodowate podmuchy, by w najmniej oczekiwanym momencie tym wszystkim zasnuć świat.
Maluch jest znów chory, tym razem trochę gorzej niż zwykle, zapalenie krtani się przyplątało i antybiotyk niestety. Już drugi tydzień jestem w domu, pierwszy na zwolnieniu, drugi urlop, bo zaplanowałam wyjazd do rodziny i może w końcu jutro się uda wyjechać:)
A tymczasem szyję i szyję:) rozpędziłam się z tymi me taiami. Jakoś w tym roku jesienny brak weny mnie omija, cieszę się z tego niezmiernie. Zawsze było tak, że gdy tylko przychodził listopad, nic mi się nie chciało robić, najchętniej bym zasnęła snem zimowym. W tym roku jest jednak inaczej:)

czwartek, 11 listopada 2010

Mei tai




Dziś tylko tak szybciutko wrzucam jedną rzecz i uciekam, bo mi się dziecko strasznie rozespało i lecę je budzić, bo jak teraz tego nie zrobię, to wieczorne usypianie będzie trwało dwie godziny:(
Pa, pa