wtorek, 10 września 2019

Jak farbować metodą shibori?

   
Farbowanie metodą shibori daje niespodziewane efekty. Jakiś czas temu zafarbowałam w ten sposób kilka tkanin i jeszcze nie wszystkie wykorzystałam. Ostatnio powstały jaski, a wcześniej sukienka. Farbowanie nie jest trudne, na Pintereście znajdziecie mnóstwo sposobów układania tkanin, by uzyskać różne wzory, możecie zajrzeć na moją tablicę jeśli jesteście zainteresowani. Użyłam farby w proszku do farbowania na zimno.


Co jest ważne przed takim farbowaniem to to, by wcześniej zanurzyć tkaninę w sodzie kalcynowanej, którą można zrobić ze zwykłej sody do pieczenia, wystarczy umieścić ją w piekarniku rozprowadzoną równomiernie i piec w 200 stopniach przez godzinę. W roztworze z wodą takiej sody zanurzamy tkaninę przez 20 min., potem składamy na różne sposoby i zanurzamy w rozpuszczonym w wodzie barwniku. Następnie zawijamy materiał w folię i zostawiamy na 12-24 godzi. Po czym płuczemy, pierzemy i suszymy tkaninę... i gotowe. Zdziwiłam się, że barwnik po opłukaniu kilkukrotnym, później już wcale nie farbuje :)



sobota, 17 sierpnia 2019

"Gdy ogień gaśnie" Will Hill



"Gdy ogień gasnie" Will Hill - wydawałoby się, że to książka dedykowana do młodzieży, i rzeczywiście młody czytelnik połknie ją w całości i wiele z niej wyniesie, jednak z dobrymi książkami jest tak, że bronią się same i dojrzalszy czytelnik je doceni.

 "Gdy ogień gaśnie" to zapis wspomnień i traumatycznych wydarzeń z życia dziewczyny - Moonbean, która od najmłodszych lat  wychowywała się w komunie o charakterze religijnym, o nazwie Legion. Losy Moonbean poznajemy podczas sesji terapeutycznych, kiedy odkrywa krok po kroku, swoją historię, początkowo z wielkim strachem przed zdradą społeczności, potem coraz bardziej zdając sobie sprawę jak ogromną krzywdę uczyniono jej i innym członkom wspólnoty. Mamy tu pokazane, w jaki sposób początkowo wydawałoby się zdrowa społeczność przekaształca się w coś od czego cierpnie skóra i zaciskaja się zęby, w grupę, gdzie nikt nie jest bezpieczny, a paranoja jest motywem przewodnim działań wspólnoty.

 Jednocześnie mamy młodą bohaterkę, której przemianę wewnętrzną obserwujemy wraz z jej dorastaniem w tak niesprzyjających warunkach. Moonbean jest zbyt inteligentna, niezależna, by okazało się to dla niej bezpieczne w paranoidalnej, zamkniętej, wypatrujacej zewsząd wrogów wspólnocie.

 Dla mnie ta książka, mimo, że dobrze znam te mechanizmy manipulacji, była  wstrząsająca, tym bardziej, że jest zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami. To powieść szczepionka, jedna z tych, które możnaby przerabiać w szkole, jako przeciwdziałanie wspólnotom, w których dochodzi do manipulacji, które są zarządzane autorytatywnie. 

Warto wspomnieć o tym, że na końcu książki znajdują się propozycje tematów do omówienia z osobami, które powieść przeczytały, myślę, że może to być całkiem niezła pomoc dla klubów dyskusyjnych i nauczycieli.

Czytaliście już tę książkę? Jakie macie odczucia? 

czwartek, 8 sierpnia 2019

Pamiętnik księgarza


Po czytanych ostatnio mrocznych kryminałach stwierdziłam, że czas na coś odmiennego, co poprawi humor. "Pamiętnik księgarza" świetnie się sprawił w tej roli. Znalazłam tu pełną zabawnych anegdotek opowieść o życiu księgarza w małym szkockim miasteczku, jego relacjach z klientami księgarni, wśród których znajdują się prawdziwe oryginały. Każda strona opatrzona jest taką relacją.

Znawcy literatury angielskiej znajdą tu smaczne kąski na temat pisarzy i ich dzieł. Mamy też wgląd w środowisko antykwariuszy i księgarzy, ich pracy oraz na temat trudności i zmian jakie zachodzą w związku ze sprzedażą internetową i związanym z tym coraz większym monopolem wielkich firm.

Jeśli spodziewacie się że "Pamietnik księgarza" to powieść, to możecie się zawieść, ponieważ narracja ma tu tę specyficzną pamiętnikarską postać, warto więc na nią się nastawić.

Przyznam, że książka ubawiła mnie do łez, ale wiem, że mogę nie być obiektywna w jej ocenie, ponieważ zdarzało się, że odnajdywałam w niej nieco bardziej przerysowane sytuacje z mojej własnej pracy :).

Fragment z próbką czarnego humoru:
"Kiedy wracałem z kuchni, niosąc herbatę, klient w o wiele za krótkich poliestrowych spodniach i roboczej kurtce o mało nie wtrącił mi jej z ręki i zapytał:"Czy ktoś tu kiedyś umarł? Czy ktokolwiek spadł tu z drabinki i zginął?." "Jeszcze nie. Ale mam nadzieję, że dziś się nam poszczęści" - odparłem."

środa, 10 lipca 2019

Kryminał na lato - "Ulubione rzeczy" Sharon Bolton

Kryminał musi być naprawdę wciągający, by mnie zainteresować. Na "Ulubionych rzeczach" nie zawiodłam się w tym względzie. Zaczęłam wczoraj i już kończę :) Od pierwszych stron autorka nie szczędzi napięcia, które nie ustaje podczas czytania. Akcja toczy się w Londynie i zaczyna się kiedy w ramionach młodej policjantki umiera pierwsza ofiara seryjnego mordercy, jak się później okazuje - naśladowcy Kuby Rozpruwacza. Rozpoczyna się pełna zwrotów akcji gra miedzy policjantką a mordercą, który zna zdecydowanie zbyt dużo szczegółów z jej tragicznej młodości. 

Podoba mi się sposób wykreowania głównych bohaterów, świetne portrety psychologiczne, którym trudno coś zarzucić. Motywy postępowania, przebieg akcji, wszystko jest tutaj uzasadnione i nie mam tej myśli, która przewija się w podczas czytania wielu kryminałów -  dotyczącej naiwności, nieracjonalności, nieprawdopodobieństwa czy głupoty w postępowaniu bohaterów. Akcja wciąż trzyma w napięciu, tak że trudno się oderwać od czytania. I w przeciwieństwie od większości kryminałów niełatwo było mi się domyślić, kto jest mordercą. 

Dobrą wiadomością jest też to, że "Ulubione rzeczy" to dopiero pierwszy tom serii, czuję więc, że czeka mnie lato z kryminałem :)

Ulubione rzeczy Sharon Bolton

poniedziałek, 1 lipca 2019

Filcowanie na mokro - strój dla efla czy driady?

Wróciłam ostatnio trochę do filcowania, mam wrażenie, że lato mnie do tego nastraja. Z jednej strony wreszcie mam czas na to, by zająć się rękodziełem, z drugiej po przerwie czuję potrzebę zrobienia czegoś własnymi rękami. Tak powstała leśna spódnica w głębokim kolorze zieleni, niczym strój elfa, wróżki, driady, czy nimfy.



czwartek, 1 marca 2018

Dziewczyna bez skóry


Grenlandia, niewielka miejscowość Nuuk, i odkrycie zmumifikowanych zwłok w lodowcu, które początkowo zdają się być pozostałościami po skandynawskich osadnikach sprzed kilkuset lat. Prawdę, która jest jednak zupełnie inna i bardziej współczesna, chce odkryć dziennikarz z Danii, przybyły tu uciekając przed wspomnieniami tragicznego w skutkach wypadku. Tropy wiodą poprzez dawne archiwa, skąpe informacje od świadków, odsłaniając krok po kroku makabryczną zbrodnię sprzed kilkudziesięciu lat.

Odkrycie tajemniczych zwłok wywołuje serie kolejnych zabójstw, przypominających te poprzednie, nie rozwiązane zbrodnie. Kto jest zabójcą? Jaka jest przyczyna tak makabrycznych morderstw? Dlaczego zaczęły się akurat w momencie kiedy do Nuuk powraca po długim pobycie w wiezieniu dziewczyna,  która oskarżono w przeszłości o zbrodnię? Ponury mroczny, pełen surowego piękna klimat Grenlandii, miejsca, gdzie odnotowuje się najwyższy procent samobójstw.

Polecam, czytaliście?

poniedziałek, 8 stycznia 2018

MaddAddam Margaret Atwood - realistyczna wizja przyszłości


Seria "Oryks i Derkacz" Margaret Atwood była dla mnie jednym z najważniejszych  odkryć zeszłego roku. Autorka wykreowała świat niedalekiej przyszłości, w którym jak w soczewce uwypukliły się problemy współczesnego świata. Nowe technologie, ubóstwo, zmiany klimatyczne, wyraźny podział na świat bogatych i biednych, wielkie korporacje i ludzie pracujący w nich wraz rodzinami zamknięci w kompleksach, gdzie jest bezpiecznie, a obok plebsopolie, gdzie panuje bezprawie, ponieważ państwo nie radzi sobie z utrzymaniem porządku i większość funkcji oddaje w ręce korporacji. Ten świat poznajemy poprzez retrospekcje głównego bohatera Jimmiego, jedynego człowieka, który przetrwał bliżej nie określoną apokalipsę. Jak do tego doszło? Niczym kolejne klocki układanki pokazuje nam coraz większe zezwierzęcenie, niepotrzebne okrucieństwo ludzi, posuwające się coraz dalej, poza granice humanizmu, poza granice tego co wydaje się możliwe w nauce, genetyce, przyrodzie i stosunkach międzyludzkich.




Drugi tom serii „MaddAddam” - „Rok potopu” z  różni się od pierwszej części. Widzimy tu świat widziany z drugiej strony barykady, ludzi żyjących w chylących się ku upadkowi plebsopolii, świat w którym nie tylko równowaga ekologiczna jest zachwiana, ale także wszystkie aspekty życia społecznego ulegają rozkładowi. Lata poprzedzające zarazę, w której giną prawie wszyscy ludzie na ziemi, widzimy z retrospekcji dwóch głównych bohaterek – Toby, zamkniętej w budynku spa, członkini Bożych Ogrodników, których przywódca już dawno przewidział nadejście bezwodnego potopu – jak się okazało – zarazy. Poznajemy także młodziutką Ren, która pozostaje w zamknięta w klubie ze striptizem. Jak przetrwać w świecie po takiej katastrofie, czy najbliższym udało się przeżyć, wszak jako członkowie Bożych Ogrodników wiedzieli jak się do niej przygotować. Autorka opisuje rzeczy, które tak naprawdę, jeśli myślenie ludzi nie zmieni się mogą nadejść za kilkanaście lat - postępujące ocieplenie klimatu i jego konsekwencje, kurczenie się zasobów, wymieranie zwierząt, roślin, brak podstawowych produktów żywnościowych w związku z tym, ingerowanie człowieka w coraz bardziej zaawansowaną genetykę i dalszy ciąg zezwierzęcenia. Świat, w którym naprawdę, nie ma już absolutnie żadnego tabu. Ponura, ale naprawdę dobrze napisana powieść, którą czyta się z zapartym tchem. Polecam, zwłaszcza jeśli nie obca jest Wam troska o środowisko i konsekwencje zmian, które wprowadza człowiek w strukturę świata.



Ostatni tom - "MaddAddam" to doskonałe rozwinięcie i domknięcie trylogii. Tak jak w każdej z części serii znajdziemy tu inną historię, tym razem opartą na przeszłości Zeba, od dzieciństwa w pełnym przemocy domu, relacji z kochającym bratem, po lata ukrywania się na końcu świata, po zemstę. Równolegle autorka prowadzi narrację Tobi, wypełnioną opowieściami, które snuje dla Derkaczan, realcjami z dzieckiem Derkaczan Czarnobrodym i wątpliwościami związanymi z uczuciami do mężczyzny kochanego od tak dawna. W tle natomiast mamy krajobraz po końcu świata, związane z tym niebezpieczeństwa i wyzwania. I pobrzmiewające ostrzeżenie, które każe przyjrzeć się temu co sami możemy zrobić, by nie dopuścić do katastrofy, by być świadomym mechanizmów i działań, ktore do niej prowadzą. Dla mnie jest to najważniejsza historia ostatnich lat.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Lniana tunika i DIY - ozdabianie tkanin - szablon i wybielacz

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce kupon surówki lnianej - lejącej się, o grubym splocie. Ze dwa lata czekał na swoją kolej, aż wreszcie zdecydowałam na uszycie lnianej tuniki, którą ozdobiłam delikatnym ornamentem.





Jak uzyskać taki efekt na tkaninie? Przy pomocy:

  • wybielacza
  • rozpylacza
  • wody
  • szablonu
  • kilku kartek czy ściereczek do ochrony pozostałych części tuniki
  • folii, którą dajemy do środka ubrania, by wybielacz nie przebił na spodnią stronę

wtorek, 5 grudnia 2017

Zaczynamy marznąć - mitenki

Dawno nie dziergałam niczego nowego, a jesień i zima zawsze mnie do tego nastraja. Gorąca herbata, druty, audiobook i w zamyśle coś miłego, ciepłego, coś co nie pozwoli zmarznąć mimo pluchy, deszczu, zimna i wilgoci, a jednocześnie da swobodę dłoniom czy to na rowerze, czy przy używaniu kluczy, telefonu, czy klawiatury komputera. A mitenki są w tym celu najlepsze, tym razem zrobione na drutach, w kolorze pieprzu i soli.





poniedziałek, 6 listopada 2017

Księga nocnych kobiet

 Jakiś czas temu pisałam, że od czasu do czasu opublikuję post poświęcony mojemu najstarszemu hobby - czytaniu i będę się starała zrecenzować książki, które wzbudziły we mnie emocje, wstrząsnęły, które uważam, że warto je przeczytać. Okazało się jednak, że znacznie więcej takich recenzji umieszczam na Instagramie zamiast tutaj, spieszę więc do naprawienia tej sytuacji :)

Czytanie jest dla mnie jak powietrze, dzień bez czytania jest dla mnie jakiś niepełny, wieczory u nas często wyglądają tak, że najpierw czytamy z synkiem książkę dla niego, a później jest czas na moje czytelnicze podróże.





Jedną z ostatnio czytanych książek była "Księga nocnych kobiet" Marlona Jamesa - historia młodej dziewczyny, Lilit, czarnej niewolnicy wychowującej się na jednej z plantacji trzciny cukrowej na Jamajce na przełomie XVIII i XIX w. 

Powieść pisana jest specyficzną, ale dobrze przetłumaczoną gwarą jamajskich niewolników, mimo to czyta się ją świetnie, dawno w takim tempie nie pochłonęłam książki. Nie znajdziecie tu łzawego romansu czarnej niewolnicy i białego massa, ale realistyczny, wręcz bardzo naturalistyczny obraz jednej z największych zbrodni w historii ludzkości. Czytając opisy warunków życia, pracy, traktowania, hierarchii wśród niewolników i tym podobnych szczegółów widać, że autor wykonał kawał dobrej roboty jeśli chodzi o historyczny reaserch. 

poniedziałek, 30 października 2017

Zbliża się czas przebieranek - filcowa maska sowy

Niedługo przypada Halloween, dzieci będą chciały przez chwile poczuć się kimś innym :) Maska sowy im w tym pomoże. Ciekawe, że na postawie jednego takiego wzoru może powstać znacznie więcej masek o odmiennej tematyce :)



wtorek, 24 października 2017

Jesienny leśny kapelusz

Jesienne filcowanie w baśniowych klimatach się odbyło. W ten sposób powstał nieco szalony filcowy kapelusz, cylinder, którego nie powstydziłby się mieszaniec leśnych ostępów, żyjący wśród wróżek, pixie i innym magicznych istot. Cylinder ozdobiłam filcowym liściem klonu i paproci, dodałam drewniany guzik.




środa, 30 sierpnia 2017

Torebka filcowa z morskiej głębi

Mamy już pogranicze lata i jesieni - i u mnie także taka atmosfera panuje - z jednej strony mamy jeszcze ciepłe dni, wręcz upalne, ale jesień już czuć w wieczornym i rannym chłodzie. Chciałabym zatrzymać to lato - uchwycić je, jeszcze choć na chwilę. Mam nadzieję że mi się udało...






niedziela, 20 sierpnia 2017

Filcowanie kapelusza - krótkie DIY

Filcowanie wciąga... jak widać zresztą. Kapelusz to też jeden z zaległych projektów filcowych, które chciałam zrobić już dawno. Cóż powiedzieć mam - lubię tę formę rękodzieła - przeplatanie się kolorów, formowanie, gładzenie. Jest to długi proces, podczas którego można przemyśleć kilka spraw, posłuchać książki, dobrej muzyki. Taki czas dla siebie, podczas którego powstaje coś z nieforemnego kłębka runa.



A jak wygląda sam proces filcowania takiego kapelusza? Jest długi i pracochłonny, wymaga też trochę siły w rękach :)