wtorek, 18 kwietnia 2017

DIY - Jak postarzyć drewno? Zmień nową deskę w stary blat stołu. Film


Postarzone drewno jest ostatnio pożądanym elementem wnętrza. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobają takie stare blaty stołów. Kiedy odnawiałam stół - pomocnik kuchenny, który pokazywałam w poprzednim poście - okazało się ze jego poprzedni blat jest tak spróchniały, że rozpada się w rękach. Miał też kilka dziur, które trudno byłoby załatać.

Podstawiłam więc dorobić mu nowy blat z dwóch desek z marketu budowlanego, które przymocowałam do reszty stołu kątownikami. Zanim jednak to zrobiłam - blat przeszedł kilka zabiegów, dzięki którym wygląda jakby był w użytkowaniu od dziesięcioleci.

Drewno najpierw przeszło szczotkowanie szczotką drucianą, dzięki czemu uzyskało charakterystyczną dla starego drewna siatkę spękań. Jest to dość ciężka praca, polecam więc osobom, posiadającym szlifierkę kątową, zamontowanie na niej szczotki drucianej i wykonanie tej części pracy w ten sposób :)
Następnie zrobiłam trochę rys i wgłębień przy pomocy noża i pilnika. Nożem też pogłębiałam słoje drewna, usuwając miękką część drewna z usłojenia. Natomiast brzegi deski ścięłam dłutem, aby nie były tak równe i proste. Na koniec odpyliłam drewno i pomalowałam bejcą wodną w kolorze jasny szary i zabezpieczyłam lakierem akrylowym. Poniżej zobaczcie jak bejca uwidoczniła te wszystkie zabiegi jakie dokonywałam na drewnie:




 Zapomniałam niestety zrobić zdjęcia z etapów postarzania, wszystko dlatego, ponieważ nagrywałam filmik, w którym zobaczycie jak taki blat stołu możecie samodzielnie postarzyć.


Na koniec zostało przymocowanie blatu do stołu. Najpierw obie deski tworzące blat połączyłam listewkami, a następnie przykręciłam 8 kątownikami do stołu.


piątek, 17 marca 2017

Odnowienie i stylizacja stołu - farba kredowa, szblon i porcelanowa ornamenowa gałka

Chciałam Was powitać w mojej kuchni - wprawdzie użytkuję ją od kilku miesięcy, ale wciąż brakowało w niej jednego elementu - stołu - małej wyspy kuchennej, który czekał w swojej kolejce na odnowienie. Pierwsze podejście do niego zrobiłam zeszłej zimy, pomyśleć, że czekał cały rok na dalsze zabiegi. Niestety przedłużający się remont sprawił, że dopiero teraz mogłam się nim zająć. 



Zanim się zabrałam się za jego odnowienie, był w strasznym stanie - co najmniej trzy warstwy obłażącej farby olejnej zdarłam przy pomocy opalarki i skrobaka. Rozpadający się blat zastąpiłam nowym, ale ponieważ stół miał sprawiać i tak wrażenie starego, blat postarzyłam.



Widać po nim znaki czasu - nie starałam się ich szpachlować, po pomalowaniu wyjściowej warstwy, malowałam go jeszcze metodą suchego pędzla, by uwydatnić wgłębienia, rysy, zniszczenia i rysunek drewna. Przy wykończeniu zdecydowałam się na pomalowanie nóżek miedzianą farbą i użycie szablonu na dolnej półce.  Szufladę musiałam zrobić całkowicie od nowa, ponieważ oryginalna się nie zachowała.


Dolna półka była połamana - po sklejeniu wzmocniłam ją listewkami.


Blat zrobiłam zupełnie nowy - ale nadałam mu znaki czasu. W jaki sposób to zrobiłam pokażę w filmiku w następnym poście :)




Jak sądzicie, pasuje w miejscu docelowym, na pierwszym zdjęciu? Wciąż jeszcze przestawiam go w różne miejsca, szukając tego, w którym będzie mi z nim najwygodniej.

Oczywiście nie mogło zabraknąć kociej kontroli jakości :) Choć dobrze wiedzą że na stół wchodzić nie wolno... ech.


czwartek, 23 lutego 2017

Odnowienie krzesła z dodatkiem szablonu



Jesienią, pod koniec sezonu remontowego takie oto krzesło, jak na zdjęciu poniżej znalazłam na wystawce - lekko pęknięte, siedzisko zalane czymś czerwonym, bardzo porysowane. Trochę czasu czekało na swoją kolej, by dołączyć do eklektycznej drużyny moich krzeseł - swoją drogą muszę się kiedyś pokazać tę kolekcję, z której każde jest w innym kształcie i kolorze.

Rysy na przodzie siedziska były bardzo głębokie, więc wypełniłam je szpachlą. Z tego powodu wiedziałam od razu, że będzie malowane - wybrałam opcję ergonomiczną - przeszlifowanie, następnie podkład, zwiększający przyczepność farby, potem farba akrylowa do drewna i metalu i ozdobienie szablonem. Na koniec wykończyłam je woskiem. Jak wyszło?
Już poluję na następne tego typu zdobycze z odzysku :)

Tu trochę więcej kadrów. Koty jak zwykle anektują nowe rzeczy w domu.

piątek, 10 lutego 2017

3 Programy do edycji i tworzenia grafiki online na bloga i nie tylko




Zdarzyło się Wam kiedyś, że chciecliście szybko zmienić coś na zdjęciu, stworzyć piękną grafikę dostosowaną do Waszej strony, przygotować zaproszenie, podziękowanie, plakat, grafikę na portale społecznościowe, czy choćby dodać ciekawe napisy do zdjęcia lub projektu DIY? 

Chciałabym podzielić się z Wami trzema programami, które zawsze mam pod ręką, nie tylko z powodu prostoty ich użycia, ale także dlatego ponieważ dzięki zawartym w nich grafikom i efektom można stworzyć ciekawe projekty. Wszystkie dostępne są online, działają w oknie przeglądarki.



Canva 

Pierwszym z programów, do którego najczęściej zaglądam jest Canva. Moim zdaniem jest rewelacyjny jeśli chcemy stworzyć grafikę. Bardzo intuicyjny i prosty w obsłudze program, udostępnia masę gotowych szablonów, ikon, grafik i zdjęć.


Zalety: 
  • Daje możliwość dodawania pięknych ikon, ciekawych nagłówków, powielania ich, edytowania kolorów, grafiki, tekstu, zmienianie tła. Można też wgrywać swoją grafikę.  
  • Za pomocą Canva stworzysz infografiki, ale również banery, projekty wizytówek, dokumenty, reklamy i grafiki do serwisów społecznościowych, plakaty czy prezentacje.
  • Dostęp do serwisu jest darmowy, a opłaty są pobierane tylko w przypadku, gdy wykorzystujemy niektóre grafiki i szablony. Wybierając je należy zwrócić uwagę na te, które są „bezpłatne”.
  • Zapisywanie infografiki jest w formatach jpg, png i pdf, również do druku.

Ograniczenia:
  • Nie wszystkie czcionki zawierają polskie znaki, jeśli więc w czcionkach brakuje polskich znaków, napiszcie taki wyraz w edytorze tekstu i przeklejcie do Canvy, pomoże to w wypadku niektórych czcionek.
  • Ikony nie są podzielone tematycznie, najszybciej można wyszukać je poprzez wbudowaną wyszukiwarkę.
  • Wymaga logowania
Jeśli chcecie zobaczyć, jak działa Canva zachęcam do obejrzenia video tutoriali w dwóch częściach:





PicMonkey

To chyba najbardziej przystępny, intuicyjny i łatwy w obsłudze, a jednocześnie dostarczający szereg przydatnych narzędzi edytor grafiki dostępny online. Efekty, którymi można się w nim posługiwać dobrane są z dużym wyczuciem, można je dodawać jednym kliknięciem i swobodnie, w prosty sposób edytować.




Zalety:
  • Możesz w nim edytować zdjęcia, ale stworzysz też kolaż. Wybór kształtów ramek  jest tu różnorodny, łatwo uzyskać ich pożądany kolor, szerokość i wielkość. Zdjęcia pobrane z komputera w celu stworzenia kolażu przeciąga się do ramek na zasadzie przeciągnij i upuść.
  • Zawiera możliwość podstawowych edycji - wgrane z komputera lub z innych serwisów zdjęcia wykadrujesz, zmniejszysz, obrócisz, rozjaśnisz.
  • Jednym kliknięciem zmienisz charakter zdjęcia - masz dostęp do różnorodnych, ciekawych i trafnie dobranych filtrów, dzięki którym zdjęcie może przybrać zupełnie inny wygląd.
  • Możesz dodać do zdjęć i kolaży napisy z ciekawymi czcionkami.
  • Program umożliwia dodawanie do tworzonego projektu różnych symboli, ramek i tekstur.
  • Istnieje możliwość zapisu pliku jako JPG w różnej jakości lub PNG


Ograniczenia:
  • Niestety tylko część z czcionek zawiera polski znaki, pozostałe, te bardziej ozdobne już ich nie posiadają.
  • Część opcji jest płatnych - oznaczone są ikoną korony.
  • Podobnie wiele opcji związanych z edycją portretów jest płatnych. Dlatego warto polecić inny program,  w którym edycja portretów jest bezpłatna, a po zalogowaniu mamy dostęp wszystkich funkcji.
Tu zobaczycie wygląda edycja niektórych elementów w Picmonkey:




iPiccy  

Podobnie jak PicMonkey jest prostym w obsłudze edytorem grafiki, o przejrzystym, przyjaznym wyglądzie.


Zalety:
  • Po wybraniu z górnego menu zadania, z lewej strony ukazują się efekty, które można wykorzystać przy edycji.
  • Oprócz podstawowych edycji iPiccy posiada znacznie więcej tekstur do wykorzystania niż PicMonkey, 
  • Daje możliwość zaawansowanego, a równocześnie bardzo prostego w użyciu retuszu portretu, dodawania filtrów, ramek, symboli, skorzystania z edytora podobnego w użyciu do Painta, oraz proste narzędzie do edytowania kształtów.

Ograniczenia:
  • Odnośnie czcionek - podobnie jak w poprzednich programach brak polskich znaków.
  • Część funkcji jest dostępna po zalogowaniu.

Mam nadzieję, że moje zestawienie programów do edycji grafiki online przypadło Wam do gustu. Używaliście kiedyś jednego z nich? Macie ochotę spróbować? A może znacie podobne programy, które są dla Was przydatne? Dajcie znać.


sobota, 28 stycznia 2017

DIY - jak wymienić tapicerkę w krześle z PRL?



Właśnie, czy wymiana tapicerki jest trudna, czy nie jest? Pewnie macie takie krzesła, w których jest to bardzo łatwe i do odnowienia krzesła wystarczy taker, czasem taka praca wymaga wsparcia maszyny do szycia, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z krzesłem z oparciem, ale i tu nie potrzebne są jakieś zaawansowane umiejętności. Wystarczy trzymać się tych kilku wskazówek, o których napiszę poniżej.





Przyznam, że zbierałam się z odnowieniem tego krzesła naprawdę długo. Zdążyło przeżyć remont ze wszystkimi jego konsekwencjami - pyłem i kurzem. Po tym, jak doczyściłam mieszkanie po remoncie, nie miałam najmniejszej ochoty na powtórkę z rozrywki - i jak okazało się miałam dobre przeczucia... niestety. 
Ale wróćmy do tapicerki. Co będzie potrzebne do jej wymiany?

Narzędzia
  • taker i zszywki tapicerskie
  • kombinerki
  • śrubokręt lub wkrętarka
  • młotek - do dobijania wszywek, jeli nie wejda w drewno.
  • maszyna do szycia
  • nożyczki


Do wymiany tapicerki:
  • tkanina tapicerska
  • tkanina płócienna do zamaskowania spodu krzesła
  • pianka tapicerska - gęstość T25 - na siedzisko wybrałam grubość 5 cm, na oparcie dałam dwie warstwy po 2 cm. Jeśli nie wiecie jaką piankę wybrać, polecam post Małgosi z Odnawialni, w którym opisuje gęstości pianek i sposób w jaki dobiera się piankę do mebla. 
  • ocieplina, grubość 150

Wymiana tapicerki

Pracę zaczęłam od odkręcenia oparcia i siedziska od krzesła. Śruby zachowuję, by użyć ich do ponownego przykręcenia.

Następnie zabrałam się za usunięcie tkaniny z oparcia. Starałam się to zrobić bez uszkodzenia tkaniny, ponieważ stara tkanina jest świetnym wzorem dla nowej - to właśnie od niej odrysuję nową tapicerkę, dzięki czemu będzie idealnie dopasowana. Jak widać Pan Puszek kibicował mi przy każdym etapie pracy, zresztą teraz też siedzi mi na kolanach :)
To czego można spodziewać się przy odnawianiu starych krzeseł widać na zdjęciach - stara pianka zamieniła się w pył, który był wszędzie.
Kolejny etap to zdzieranie starej tapicerki w siedziska - poprzez podważanie śrubokrętem gwoździ, którymi była przymocowana. Gwoździki były robione jeszcze na kowadle... Po usunięciu tkaniny ukazała się warstwa włosia końskiego, którym wyściełano takie krzesła oraz jak się okazało - sprężyny, z których bardzo się ucieszyłam, ponieważ dzięki temu nie musiałam przymocowywać pasów tapicerskich. Jeśli wasze krzesło wymaga wymiany pasów - polecam post Bestyjeczki z bloga Nowy Dom w starym stylu, gdzie pokazuje ona dokładnie jak to zrobić.
Wszystkie gwoździe z siedziska i oparcia usunęłam obcęgami.
Teraz przyszedł czas na nową tapicerkę. Właśnie w tej chwili przydaje się ta stara - dzięki jej zachowaniu odrysowałam ją na nowej tkaninie i wycięłam. Zwróćcie uwagę na to, że tkanina na dole oparcia  jest dłuższa - warto tak wyciąć przednią część tkaniny na oparcie, aby zachować więcej materiału, ponieważ przyda się on przy wykończeniu oparcia.

Jak widzieliście na zdjęciach moje oparcie zrobiłam z różnych tkanin - marzyło mi się zastosowanie patchworku na tyle oparcia, dlatego u mnie wymagało ono trochę więcej pracy - zszyłam ze sobą trzy pasy materiału, podłożyłam pod niego ocieplinę i materiał spodni i przepikowałam na szwach szerokim ściegiem zygzakowym, aby je wzmocnić.
Po wycięciu odpowiednich kształtów oparcia, przyłożyłam je prawymi stronami do siebie, przymocowałam szpilkami, by się nie przesuwamy i przeszyłam z 3 stron na maszynie, tak, by otwór na dole oparcia pozostał nie zszyty i można było przez niego włożyć oparcie. Następnie przycięłam rogi, aby po wywinięciu się nie marszczyły. Wywijamy materiał na prawą stronę.

Kolejny krok to przymocowanie takerem nowej pianki do oparcia. Jak widać na zdjęciu położyłam jej dwie warstwy - jedną piankę na całość oparcia. Przy drugiej warstwie, jak się później okazało, popełniłam błąd. Wycięłam zbyt mały kawałek pianki - oparcie lepiej by się układało, gdyby druga warstwa pianki przymocowana była w odległości ok. 1-1,5 cm od krawędzi oparcia.

Teraz przyszedł czas na obicie oparcia ocieliną - najpierw robiłam to z jednej, potem z przeciwnej strony.
Teraz zostało już tylko wykończenie oparcia - naciągnęłam na nie materiał. Może on się wydawać trochę ciasny, dzięki temu będzie dobrze przylegał i nie będzie się marszczył. Trzeba się trochę nagimnastykować, ponaciągać go, by leżał idealnie.
Pamiętacie, jak pisałam, by przednia część tkaniny na oparcie była dłuższa? Teraz się to przyda. Kawałek ten przymocowałam  takerem do oparcia, natomiast tylną część tkaniny podwinęłam pod spód i zaszyłam cały otwór, wykańczając go ściegiem krytym.

Oparcie teraz jest już gotowe, mogłam zając się przygotowaniem siedziska. Najpierw wycięłam ostrym nożem kuchennym piankę - przyłożyłam siedzisko do pianki i odrysowałam je, następnie z każdej strony dodałam 1 cm, co pozwoliło zachować kształt przy naciąganiu materiału na siedzisko.

Do wycięcia siedziska można użyć starego obicia, lub wyciąć je tak jak na zdjęciu. Materiał na obicie siedziska można wykończyć na dwa sposoby - ja wybrałam zszycie na maszynie rogów - szew jest w miejscach zaznaczonych ołówkiem na rogach. Prostszy sposób, często praktykowany, polega na wykonaniu zakładki podobnej, jak ta, którą pokazuję na podczas przymocowywania ociepliny poniżej. Dobrze jest zostawić sobie spory zapas tkaniny i ociepliny, ok. 8-10 cm.
Ocieplinę przymocowałam najpierw z jednej strony, delikatnie naciągnęłam i przymocowałam z przeciwnej strony, potem obcięłam jej zapas.

Podobnie postąpiłam z tkaniną obiciową - tylko tu trzeba mocno ją naciągnąć. Najlepiej warto przymocować w 4-5 miejscach tkaninę takerem w odległości jakiś 5 cm od brzegu, naciągnąć ją i przymocować z przeciwnej strony tak samo. Dopiero potem naciągać równomiernie i przymocowywać w odległości 2-2,5 cm od brzegu. Podobnie robię z drugimi bokami, tworząc też zakładki na rogach.
Warto pamiętać o rozciąganiu tkaniny też na boki, aby nie powstały marszczenia. Po zakończeniu wyciągnęłam wszywki, które zamocowałam na odległości 5 cm i obcięłam zapasy materiału.
 Teraz już wystarczy wykończyć siedzisko, tkaninę na to przeznaczoną  przymocowuję z przeciwnych stron, podobnie jak wyżej.
Tak przygotowane siedzisko i oparcie zamocowałam na stelażu krzesła. Oczywiście, ponieważ drewno było bardzo zniszczone,  przeszedł on wcześniej proces szlifowania, wypełniania ubytków szpachlą, ponownego szlifowania i malowania - najpierw primerem, a następnie 3 razy farbą akrylową do drewna. W celu zabezpieczenia przez zbyt szybkim zniszczeniem, nałożyłam na stelaż lakier akrylowy do parkietów.

W celu zamocowania siedziska i oparcia, najpierw dobrze jest znaleźć otwory po starych śrubach i zaznaczyć je ołówkiem. Następnie w tych miejscach przykręcić śrubami do ramy krzesła. Wymaga to dość dużo siły, dobrze jest więc pomóc sobie wkrętarką, mocno przytrzymując siedzisko lub oparcie. Może się zdarzyć, mimo przykręcenia śruby będą wychodzić - oznacza to że otwory się już wypaczyły - można temu zaradzić wkręcając grubsze śruby. Nie radzę jednak wkręcać dłuższych śrub - mogą być za długie i uszkadzać materiał z drugiej strony, nie mówiąc o dyskomforcie przy siedzeniu.

Ciekawa jestem czy zachęciłam Was do odnowienia podobnych krzeseł - macie takie krzesła w piwnicach i schowkach?

I na koniec mój pierwszy tester i asystent




piątek, 20 stycznia 2017

O czytaniu, silnych kobietach i książkach

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię jest czytanie książek. Książki towarzyszą mi od bardzo dawna, choć nie od zawsze... zaczęłam czytać dopiero jako nastolatka, ale wsiąkłam w czytanie bez reszty. Możliwość poznawania niezliczonej ilości żywotów innych ludzi, ich perypetii, poglądów, przeżywania ich emocji... mam wrażenie, że to nigdy mi się nie znudzi. Dlatego właśnie chciałabym się podzielić z Wami tą przyjemnością, od czasu do czasu pisać o książkach, które mnie poruszyły, sprawiły, że zarwałam noc i nie mogłam się od nich oderwać.

Może to dziwne, ale książki, które przynajmniej ostatnio szczególnie mi zapadły w pamięć to powieści o silnych niezależnych kobietach, które mimo  przeciwności radzą sobie (lepiej lub gorzej) w życiu.
Jedną z autorek takich książek jest Aneta Jadowska i jej cykl o Dorze Wilk.

Akcja pierwszej powieści "Złodziej dusz" rozpoczyna się wraz z dochodzeniem w sprawie śmierci staruszki, której ulubionym zajęciem jest dążenie do zbawienia dusz sąsiadów poprzez słuchanie na cały regulator znanego toruńskiego radia o zabarwieniu mocno religijnym :) Nie trzeba dodawać, ze nie przysparza jej to przyjaciół. Morderstwo to musi rozwikłać główna bohaterka - policjantka, wykorzystującą w swoich śledztwach umiejętności, o jakich zwykli śmiertelnicy, a tym bardziej koledzy z pracy, nie powinni jej podejrzewać.

Dora jest wiedźmą, ale nie taką wiedźmą, która siedzi przy kotle i pichci uroki. Wiedźmińska natura Dory to magia płodności, ale znów - nie znajdziecie tu płomiennego romansu - przynajmniej nie w głównym wątku :), zresztą Dora nie ma w planie rodzenie dzieci, związku czy małżeństwa. Odnajdziecie natomiast jej najbliższych przyjaciół - anioła i diabła, mieszkających w równoległym mieście Thorn, w którym nasza bohaterka również będzie prowadziła dochodzenie, bowiem nie tylko w naszym świecie zdarzają się niewyjaśnione morderstwa - dzieje się tak również w Thornie. To właśnie Dorze, z racji tego, że jest policjantką, zostanie powierzona ta sprawa.

Dlaczego polubiłam prozę Anety Jadowskiej? Przede wszystkim za poczucie humoru, za bohaterkę, która jest z jednej strony jest ciepłą kobietą umiejącą sobie zjednać najgroźniejsze istoty owego uniwersum, z drugiej strony twardą policjantką która, aby ratować przyjaciół jest zdolna posunąć się bardzo daleko. Za nieoczekiwane zwroty akcji, za rozbudowane psychologicznie postacie i za ciekawe opisanie równoległego miasta. I jeszcze, za świetną rozrywkę, niestety zbyt szybko się kończącą - powieści Jadowskiej czyta się bardzo szybko.

sobota, 14 stycznia 2017

DIY - jak zrobić drzwi przesuwne

Być może po ostatnim poście zastanawialiście się jak zrobić drzwi przesuwne o podobnej konstrukcji jak moje. Pocieszę - nie jest to skomplikowana sprawa. Konstrukcja drzwi jest prosta i jak zwykle w takich projektach, najważniejszy jest pomysł.


Od czego więc zacząć - należy zgromadzić materiały i narzędzia do zrobienia drzwi:


Do zamocowania drzwi przesuwnych:


  • Zestaw do drzwi przesuwnych BETA VALCOMP lub podobny. Długość zestawu zależy od szerokości Waszych drzwi. Światło ościeżnicy moich drzwi miało 80 cm, więc wybrałam zestaw na 180 cm długości.
  • deska podłużna szer. 6 cm. o długości zestawu do drzwi przesuwnych, potrzebna po, to by odsunąć drzwi od ściany i ościeżnic i drzwi nie zahaczały o ościeżnice.
  • wkręty do drewna
  • wkręty rozporowe do ścian - 6 mm - do przymocowania zestawu

Do zrobienia drzwi przesuwnych:


  • 3 półki z litego drewna o wymiarach szer. 40, 30 i 30, dł. 230, kupione w jednym z marketów budowlanych i  przycięte w owym markecie do szerokości zakrywającej ościeżnice. 
Jeżeli macie ościeżnice należy je zmierzyć - u mnie światło drzwi miało 80 cm, a szer. ościeżnic 92 cm, więc aby drzwi zasłaniały je, potrzebowałam drzwi o szerokości 94 cm. Wymagało to przycięcia półki o szer. 40 do 34 cm, tak aby po połączeniu wszystkich trzech miały 94 cm.  Drzwi również przycięłam w markecie do długości zakrywającej ościeżnice - u mnie było to 210 cm. Mocując drzwi pamiętajcie o tym, by sprawdzić czy w tym miejscu nie ma ukrytych w ścianie kabli, aby ich nie uszkodzić.
Akcesoria do zrobienia ozdobnych listw - można skorzystać z moich propozycji lub użyć tego, co macie pod ręką. Na gzyms górny wykorzystałam listwy przycięte do szerokości drzwi:
  • jedną podłużną deskę szer. ok. 6 cm. dł. 94 cm
  • gzyms pozostały po skręcaniu kuchni
  • ćwierćwałek wklęsły i cienką listewkę z marketu budowlanego
  • ozdobną listwę kupioną w sklepie z akcesoriami do renowacji
  • plus dodatkowo lustro
Dolna listwa to ozdobna listwa przypodłogowa - resztka z remontu.

Do skręcenia drzwi przesuwnych i wykończenia:


  • wkręty do drewna, 
  • wiertarka
  • wkrętarka
  • wyrzynarka lub piła do przycięcia listew
  • szpachla do drewna,
  • Farba, np. akrylowa lub kredowa plus środek do zabezpieczenia farby - lakier akrylowy do drewna
  • pędzel
  • klej montażowy do przyklejenia listew i lustra
  • akryl do ścian do zamaskowania szczelin między listwami

Wykonanie drzwi przesuwnych:


Zaczęłam od przeszlifowania desek drobnym papierem ściernym, ponieważ miały sporo drzazg. Następnie przykleiłam lustro klejem montażowym. Klej ten ma spory udźwig więc nie należy się obawiać, że lustro się odklei. Wystarczyło, że naniosłam klej na ramy lustra i przykleiłam.


Kolejny krok to przycięcie listew do szerokości drzwi i przymocowanie ich za pomocą wkrętów i kleju montażowego. Ponieważ używanie długich wkrętów jest dość trudne, najpierw za pomocą wiertarki zrobiłam dziury, dopiero później wkręciłam wkręty. Dzięki temu nie musiałam używać długich wkrętów. Dziury po wkrętach zaszpachlowałam, a po wyschnięciu szpachli przeszlifowałam, tak, by były niewidoczne.



Pozostałe listwy tworzące ozdobny gzyms przykleiłam przy pomocy kleju montażowego. Klej wiąże w bardzo krótkim czasie, udało się więc zrobić to bardzo szybko. Okazało się jednak, że pomiędzy listwami powstały szczeliny - zamaskowałam je akrylem do ścian, rozprowadzając go z pistoletu i wygładzając palcem umoczonym w płynie do mycia szyb.


W zasadzie teraz po wyschnięciu kleju i akrylu powinno się pomalować drzwi, ja jednak najpierw je zawiesiłam z prostej przyczyny - miałam pomoc po ręką, ciężko by było mi zawiesić drzwi zupełnie samodzielnie, ponieważ były bardzo ciężkie. Dopiero później drzwi pomalowałam, a następnie trochę pocieniowałam odrobinę ciemniejszą, rozwodnioną farbą, którą wcierałam w słoje drewna i szczeliny listew, tak by zostawała w zagłębieniach.

Zamocowanie drzwi przesuwnych na ścianie


Przymocowanie drzwi do ściany wydaje się skomplikowaną sprawą, jednak ogromnym ułatwieniem była instrukcja dołączona do zestawu i film, na którym co do milimetra pokazano jak montować tego typu drzwi. Polecam, ponieważ bardzo pomógł mi w montażu, krok po kroku pokazując co należy zrobić. Ważna rzecz - pokazana w tych instruktarzach - drzwi należy zawiesić tak, by zachować przestrzeń 1 cm między nimi, a podłogą. Dzięki temu będą się swobodnie przesuwały i wchodziły w stabilizatory drzwi które się przykręca do podłogi.


Jeśli tak jak ja macie ościeżnice - najpierw trzeba do ściany przykręcić listwę, która da nam  dystans - drzwi nie będą zahaczały o ościeżnicę. Ponieważ u mnie ościeżnice wystawały na 1,5 cm od ściany, wybrałam listwę o grubości 2 cm i szerokości 6 cm, długości zestawu (u mnie 180 cm, obecnie w sklepach są zestawy na 181 cm). Po przymocowaniu listwy drewnianej wystarczy przykręcić listwę aluminiową i zawiesić drzwi. Ostatnie kroki to zamocowanie blokad na końcach listwy aluminiowej, dzięki którym drzwi się ładnie domykają oraz przykręcenie do podłogi plastikowych stabilizatorów - wszystko jest pokazane na filmie.



Po pomalowaniu drzwi wyglądały tak... prawda że czegoś brakowało?


Listwa maskująca do drzwi przesuwnych


Aby zamaskować tę niezbyt piękną listwę aluminiową, zamocowałam listwę maskującą, długości 184 cm i szerokości 12 cm, odstającą od ściany 10 cm. Połączyłam je za pomocą kątowników i również za pomocą kątowników przymocowałam do ściany.

Na koniec pozostało pomalowanie listwy maskującej i ozdobienie przy pomocy szablonu oraz przykręcenie uchwytu z drugiej strony drzwi. Nie zamontowałam uchwytu od strony przedpokoju, ponieważ zależało mi na tym, aby zachować trochę tajemniczości - ot ukryte drzwi do pokoju, do którego przechodzi się przez lustro...
Całość wymagała więcej przemyśleń i pomysłów niż pracy - zrobienie tego projektu było samą przyjemnością.
Mam nadzieję, że informacje z tego postu przydadzą się w Waszych projektach :)