niedziela, 6 września 2015

Malowanie farbami kredowymi, samodzielnie zrobionymi - wrażenia i refleksje

Po nałożeniu wosku kolor trochę ściemniał.

Przed i po malowaniu, a jeszcze przed nałożeniem wosku.

Trzy krzesła przeszły już malowanie farbami kredowymi, które udało mi się samej zrobić (jak i skąd przepis w poprzednim poście).

Pora na kilka refleksji - samo zrobienie farby jest bardzo proste, wystarczą mniej niż podstawowe umiejętności kucharskie :)


Nakładanie jej na drewno jest trochę bardziej kłopotliwe aniżeli praca z np. farbami akrylowymi - w ich wypadku nakładam kilka cieniutkich, gładkich warstw pędzlem silikonowym. Farba kredowa ma inną konsystencję - jest gęstsza więc przy malowaniu widać pociągnięcia pędzla. Fakt, że ma w sobie klej kostny sprawia, że malując  farbę trzeba trzymać w dość ciepłej (o ile nie gorącej) kąpieli wodnej i często mieszać, inaczej gęstnieje.

Czasem na powierzchni farby, jak dłużej jej nie pomieszam robi się kożuch, który należy porządnie wymieszać z farbą, by nie robiły się grudki. Wszystko to sprawia, że  powierzchnia pomalowanych rzeczy nie jest gładka, ma swoją fakturę, którą uwypukla jeszcze wosk, użyty do zabezpieczenia powierzchni. Jest bardzo wydajna, przyczepna i dobrze pokrywa malowany przedmiot.

Pewien kłopot miałam z dodawaniem pigmentu - w pierwszej porcji farby dodałam chyba za dużo bieli tytanowej i kiedy chciałam dodać pigmentu wychodził wciąż bardzo jasny kolor. Kiedy zrobiłam kolejną porcję zmniejszyłam ilość bieli tytanowej o połowę i w tym momencie problem z pigmentem zniknął.

Niestety po nałożeniu wosku okazało się, że kolor farby gdzieniegdzie jest ciemniejszy... wcześniej tego nie było widać. Nie wiem z czego to może wynikać, może tak uroda farby, a może z tego, że nakładałam dwie warstwy farby i wcześniejsza była jaśniejsza. Ale wydawało mi się, że dobrze rozprowadziłam drugą warstwę.

Moje krzesła nie są jeszcze w pełni gotowe - czeka mnie wybór materiału na tapicerkę i samo tapicerowanie... trudno jest znaleźć ładne tkaniny tapicerskie. Na razie zastanawiam się nad trzema - ta z mapami do uspokojenia otoczenia, kwitowe wzory to pójcie dalej w kolory. Ale tak naprawdę marzy mi się tkanina podobna do wzory na jednym ze zdjęć powyżej, niestety podobnych u nas nie widziałam... może źle szukałam?

Mebelki odnowione w ramach akcji #babskirefreszing

11 komentarzy:

  1. Super będą te krzesła. Co do tapicerki, fakt trudno o nieco bardziej wyrafinowane wzory. A może spróbujesz zaprojektowania własnej tkaniny na przykład w cottonbee.pl. Można drukować niewiele i choć najtaniej nie jest, to będzie ideał (albo przynajmniej blisko). Mają w ofercie garbandynę z gramaturą prawie 300, więc powinna się nadać. A druga opcja - może coś udałoby się przerobić, np. grube zasłony. Tak tylko podpowiadam, bo krzesła zapowiadają się na prawdę super i szkoda byłoby, gdyby nie dostały "ubrania" w myśl Twojej koncepcji :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, muszę zobaczyć jakie są warunki drukowania, bo ideałem byłaby tkanina o tym wzorze który podałam, ciekawa jestem czy udałoby się go wykorzystać, tym bardziej ze jest bezpłatny.

      Usuń
  2. Piękne kolory! I wyszło genialnie! i chyba o to chodzi w ręcznej robocie, żeby były widoczne smugi pędzla - uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolory jak z komputerowego mieszania - wspaniale optymistyczne. Co do tapicerki... warto poczekać na coś, co Ci się naprawdę spodoba. Wspaniała byłaby tkanina w te błękitne bukiety różyczek. Ale ja mam zboczenie na róże :-) POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, optymizm mi się teraz przyda :)

      Usuń
  4. Riona krzesła w kolorach cudnych, bardzo ożywczych. To co piszesz każda kupcza farba tak ma, że widoczne są pociągnięcia pędzla i to że ciemnieje pod wpływem wosku, trudno jest uzyskać gładkość , ale to ma swój urok i tak trzymaj. Zazdroszczę sporządzenia swojej farby, mnie trochę przeraża skład, skąd ja miałabym wziąć te składniki, nie mam pojęcia. Należą ci się wielkie brawa za odwagę i wszystko mi się niezmiernie podoba. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Składniki całkiem łatwo zdobyć - klej skórny u stolarza, natomiast kredę pozłotniczą i biel tytanową na allegro :)

      Usuń
  5. Odnawiałam już kilka mebelków, ale używałam tylko profesjonalnych farb do mebli. W sumie żaden ze mnie fachowiec w tej dziedzinie, więc chyba bałabym się tego typu eksperymentów... ale kto wie?? jak nabiorę więcej wprawy, to może i ja spróbuję stworzyć własną farbę.
    Twoje krzesła wyglądają baaaardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cieszę się, że trafiłam na Twój post bo sama zabieram się za zrobienie farby kredowej, najpierw trafiałam na przepisy typu zmieszaj farbę akrylową z gipsem, potem trafiłam na opis projekt cacko i Twój. Trochę mnie zniechęca fakt trzymania farby w gorącej wodzie i mieszania, ciekawa jestem czy próbowałaś już inne receptury na farbę kredową? Generalnie kierunek zrób sobie farbe podoba mi się ale chciałabym ją także jakoś przechowywać i ułatwić sobie życie podczas pracy z nią:) A krzesła są piękne, taki kolor powoduje że już nie są ciężkie i nobliwe tylko świeże, lekkie i urocze. Ciekawe jak tam poszukiwanie tkanin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymanie farby w kąpieli jest trochę kłopotliwe... innych receptur jeszcze nie wypróbowywałam, jestem ciekawa jakie dają efekty.
      A tkaniny już mam, dziś kolejne krzesło otrzymało nową szatę :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz:)