sobota, 3 marca 2012

Renowacja stolika kawowego

Dobrych kilka lat temu kupiłam w Ikea stolik Lack, który był intensywnie używany... zbyt intensywnie - był już naprawdę bardzo zniszczony, postanowiłam więc go trochę odnowić. Swego czasu Sagitta pokazywała jak ozdobić skrzyneczkę wycinankami. Bardzo mi się spodobały te drobne ornamenty, postanowiłam w ten sposób odnowić stolik, na który brakowało mi od dawna pomysłu.




Tak wyglądał przed renowacją.


Mój mały pomocnik - stolik to też jego dzieło:)


Wciąż się kurujemy po chorobie, oby więcej nas już tak intensywnie nie dopadła... przynajmniej tej wiosny... 



niedziela, 5 lutego 2012

Coś na ocieplenie

Okropne mrozy są ostatnio, śmieję się, że sama je przywołałam, kupując w środku zimy rower. Już w dzień zakupu przyszły mrozy tak silne, że po powrocie do domu odmarzanie nóg było torturą:( Cóż mój poprzedni wehikuł spodobał się komuś nadmiernie i został ukradziony - swoją drogą kto kradnie rower późną jesienią?
Tak dla ocieplenia klimatu uszyłam bratu na urodziny torbę na laptopa - pikowaną, z ociepinką jest więc nadzieja, że nie zmarznie. I jeszcze sówkę do przytulania się , ale już nie dla brata:)

Pomysł na torbę zaczerpnęłam z tego bloga, może komuś przyda się taki tutek.




środa, 4 stycznia 2012

Wspomnenie lata

Tęsknię już za latem:) Wprawdzie ta zima nie dała się jeszcze we znaki, ale brak mi słońca, długich spacerów, jazdy na rowerze i tego wszystkiego co wiąże się z tą porą roku.
Dziwna jest ta zima - w zeszłym tygodniu zobaczyłam coś niesamowitego - pazia królowej! Przysiadł sobie na ziemi w środku miasta i nic go nie obchodził fakt, że wszak jest połowa zimy. W chwilę później przyszło następne zaskoczenie - zobaczyłam, że wierzby płaczące rozwinęły listki. I zatęskniłam za latem, dlatego dziś takie trochę bardziej letnie klimaty pokażę, plus dawno już ozdobioną skrzynkę na kółkach, na zabawki synka.



Poduszka w stylu marynistycznym, ze statkiem dla synka.


I również dla malucha uszyłam kilka par ciepłych spodni. Szybkość z jaką przeciera spodnie na kolanach jest błyskawiczna, stąd pomysł na zapobiegawcze łaty na kolanach.



sobota, 31 grudnia 2011

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Chciałam Wam wszystkim życzyć, aby ten nadchodzący rok  był wspaniały, twórczy i przyniósł niezapomniane chwile:) I dziękuję za odwiedziny i zostawianie śladu swojej obecności, wasze komentarze dodają mi sił:)


A tu małe podsumowanie tego czym zajmowałam się w tym roku:
Patchworkowo:

 I inne szycie



  I bardziej w stronę malowania:



niedziela, 11 grudnia 2011

Dwie małe sówki

Dziś znów sowi motyw - dwie małe sówki dla dwóch małych dziewczynek:)




Mam nadzieję że niedługo uda mi się pokazać coś większego, ale ciągle mam problem z wygospodarowaniem czasu na większe projekty:(

sobota, 26 listopada 2011

Taca w rajskie ptaki

Bardzo lubię tak ozdabiać przedmioty, by wyglądały na postarzone. Kiedy więc otrzymałam zamówienie na tacę w tym stylu, zrobienie jej było samą przyjemnością:)







niedziela, 6 listopada 2011

Sowa - podusia dla malucha

Zauważyłyście fakt, że jak maszyna do szycia jest na wierzchu to znacznie częściej się do niej zasiada? Tak jest w moim przypadku, chyba muszę trzymać ją zawsze na wierzchu;)
Anita ostatnio zachęcała do uszycia sówek, już dawno miałam ochotę zrobić coś z tym motywem tym bardziej że synek ma już jedną sówkę w pokoju:) o tu.



Domik jeszcze chciał, by zrobić zdjęcie jego sówki z misiem, który dostał z okazji pasowania przedszkolaka. Misiaka uszyła Galganek :)




wtorek, 1 listopada 2011

Dwa drobiazgi - kolorowa torba na zakupy i poszewka w kwiaty



Dziś dwa drobiazgi - poszewka której mi brakowało, może uda mi się z tego materiału jeszcze jakiś komplecik uszyć, na razie tylko na jedną starczyło czasu. Drugi drobiazg to torba na zakupy - chciałam mieć kolorową torbę na zakupy, więc uszyłam. Wykrój pochodzi z tego tutoriala - ja trochę go zmodyfikowałam dodając czerwony pasek i wydłużając rączki bo wydaje mi się że dzięki temu będzie wygodniejsza.

Niewiele mam czasu ostatnio na hobby - zasypana jestem w pracy, a będzie tego jeszcze więcej:(
Tak więc skorzystałam z długiego weekendu i ukradłam trochę czasu, żeby nie zwariować. Nie jestem z tych osób które mogą żyć na zasadzie praca-dom. Muszę robić coś więcej, inaczej czuję, że się duszę. Od kiedy pamiętam robiłam coś co sprawiało mi satysfakcję - czy jak teraz szycie, wcześniej śpiew, decu, taniec, czy rysowanie, zawsze było coś dzięki czemu mogłam się oderwać od rzeczywistości choć na chwilę. Teraz kiedy mam tak mało czasu strasznie mi tego brakuje. Czuję się jakbym traciła część siebie.
Jeśli któraś z Was czytała kiedyś interpretację baśni "Czerwone pantofelki" zawartej w "Biegnącej z wilkami" Clarissy Pincoli Estes, wie o czym mówię:( Ostatnio czuję po prostu jakbym założyła te czerwone pantofelki i nie mogła przestać tańczyć...

sobota, 8 października 2011

Moja ostatnia zdobycz

Przeglądając inspiracje w sieci zawsze bardzo podobały mi się narzuty z tkanin często spotykany we francuskich wnętrzach - tkanin pochodzących z XVIII w., zwanych tolie de Jouy, czyli ukazujących tradycyjne scenki rodzajowe z życia francuskiej wsi, drukowane w kolorze niebieskim lub czerwonym na tle ecru. Nadają wnętrzu ciepły, a jednocześnie elegancki wygląd. Kiedyś nawet udało mi się kupić taką tkaninę z kolorze czerwonym na patchwork, ale do moje wnętrza bardziej pasowałaby niebieska. I wczoraj właśnie udało mi się upolować taką narzutę - przepięknie pikowana olbrzymia narzuta - 260x260:) kupiona za niewielkie pieniądze. Ktoś mógłby powiedzieć, po co wnosić drewno do lasu? Można i tak, ale obawiam się ze za 1m takiej tkaniny zapłaciłabym więcej niż za cały pięknie wykończoną narzutę:)


A to już moja praca, worek na kapcie dla mojego początkującego przedszkolaka, który uszyłam jeszcze na początku września. Aklimatyzacja w przebiegła bardzo szybko, cieszę się że mały lubi przedszkole. Nawet z jedzeniem jest odrobinę lepiej, co u mojego niejadka jest czymś zadziwiającym:)

sobota, 10 września 2011

Narzuta - pachwork dla dziewczynki - w kwiaty







Wiele się ostatnio wydarzyło i nie miałam czasu na szycie - mój mały smyk poszedł do przedszkola, rozpoczął się nowy rok szkolny i mnóstwo zmian w związku z tym. Emocji i pracy co nie miara. Na szczęście adaptacja przedszkolna przebiegła całkiem dobrze, oprócz dramatycznego pierwszego dnia. Wczoraj mały nawet powiedział, że lubi przedszkole, a nawet zdarzyło mu się nazwać mnie imieniem swojej pani;)

Dziś zamiast zabrać się od rana do pracy, mimo iż wszak sobota jest;) pokażę patchwork, który szyłam jeszcze kiedy latem pachniało za oknem, a słońce przyjemnie rozgrzewało. Może i Wam poprawi humor w tych dżdżystych, jesiennych dniach.

Patchwork uszyłam na prezent dla córeczki mojej przyjaciółki z pracy:)
Sam pomysł na kwiaty na narzucie gdzieś podpatrzyłam w sieci i koniecznie chciałam wykorzystać we własnej aranżacji i tak powstał patchwork w różowościach. Aplikacje i szycie to była sama przyjemność.

wtorek, 16 sierpnia 2011

Patchorkowe poduszki - gwiazda i wiatraczek

Wpadły mi w ręce ostatnio ładne tkaniny, nie mogłam się więc powstrzymać przed uszyciem z nich czegoś. Nie miałam za wiele czasu, a chciałam spróbować sił w patchworku bardziej skomplikowanym niż kwadraty.
Uszyłam więc moją pierwszą gwiazdę i wiatraczek. Wiatraczek szyłam najpierw, nie wszystko mi się więc zeszło tak jak chciałam. Gwiazda wygląda już chyba znacznie lepiej, bo załapałam o co chodzi;). Znalazłam świetny tutorial do jej uszycia na Patchworkowej Gwieździe:)

Przed chwilą doszły do mnie przybory do patchworku - mata do cięcia, nóż i linijka, nie mogę się doczekać ich wypróbowania na jakieś większej pracy:)












sobota, 13 sierpnia 2011

DIY - Jak samemu zrobić ozdobny wieszak?


Właśnie, jak - otóż nie jest to takie trudne, jakby się mogło zdawać.
Zaczynamy od wykrojenia za pomocą wyrzynarki samego kształtu wieszaka z deski o szerokości ok. 2,5 cm przywiezionej z marketu budowlanego. Następnie będziemy potrzebować kilku rzeczy:

- białej farby akrylowej do drewna i metalu (ja używam Duluxa, do którego dodaję trochę żółtej farby by uzyskać odcień ecru),

- primer do metalu - ułatwi nakładanie farby na haczyki (jeśli nie planujemy malowania haczyków, nie będzie potrzebny),

- papier do decoupage lub scrabookingu,

- klej do decoupage lub po prostu vikol,

- miękki pędzelek ok 2- 2,5 cm szerokości,

- lakier akrylowy - używam lakieru V33 do parkietów formuła niekapiącego żelu - świetnie się rozprowadza,

- i jeszcze ze trzy haczyki (swoje kupiłam na targu staroci wraz z rozpadającym się wieszakiem, który może doczeka się renowacji, ale obecny jego kształt mi nie pasował). Można takie spotkać też w marketach budowlanych albo w sklepach dla majsterkowiczów.


Wycięty wieszak malujemy farbą cienko trzy razy. Za każdym razem czekamy z pół godziny, aż wyschnie poprzednia warstwa.
Po wyschnięciu farby na papierze do decoupage lub scrapbookingu odrysowujemy wieszak i wycinamy jego kształt.


Teraz będziemy przyklejać papier do wieszaka. Na wieszaku rozsmarowujemy cienką równą warstwą klej.


Zanim wyschnie klej trzeba działać szybko - papier delikatnie zamaczamy w zimnej wodzie. Następnie po chwili odsączamy na ręczniku papierowym lub z braku tego, na papierze toaletowym.


Papier delikatnie nakładamy na wieszak i pędzelkiem z klejem lub palcami (palcami zawsze lepiej mi się udaje ta sztuka) przyklejamy papier, dajemy klej na wierzch papieru i wygładzamy go delikatnie, tak by nie było pęcherzyków.


Jeśli papier się rozciągnął trochę i wystaje z krawędzi wieszaka, po wyschnięciu kleju przycinamy go małymi nożyczkami, albo jak podpowiedziała Flydot - przecieramy delikatnie kanty papierem ściernym.


Możemy jeszcze wieszak trochę pocieniować na krawędziach, zrobić taką subtelną, lekką mgiełkę.
Farbę w kolorze ecru rozprowadzamy cienką warstwą np. na talerzu, lekko zamaczamy pędzel, odsączamy tapując na papierze, a następnie tapujemy pędzlem na wieszaku. Najpierw jedną warstwą tapujemy najszerzej, dwie pozostałe coraz bardziej przy brzegach wieszaka.


Na koniec trzeba jeszcze zająć się haczykami. Moje były złote, porysowane, nie pasowały takim wyglądem do wieszaka. Pomalowałam je więc najpierw primerem do metalu.Po jego wschnięciu nałożyłam kilka cienkich warstw farby. Łatwiej jest malować metalowe rzeczy przy pomocy farby w sprayu, ale ja akurat jej nie miałam.


A oto widziany już na początku efekt:


Oprócz tego zrobiłam jeszcze w podobny sposób pudełko na przydasie - jako że była to pierwotnie metalowa puszka, najpierw potraktowałam ją primerem do metalu, pomalowałam na biało, przykleiłam papier i pocieniowałam.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails